Czy jawność płac jest szkodliwa?

Fri, 22 Mar 2019 7 min read

Category: salary / poland / programming / opinion / money

Propozycja ustawy nowelizującej Kodeks Pracy złożona przez Nowoczesną jest w ostatnich dniach na ustach wszystkich. Jeśli ktoś o niej nie słyszał, to w dużym skrócie partia zaproponowała aby w ogłoszeniach o pracę obowiązkowo znajdowały się widełki płacowe, których może spodziewać się kandydat. Założenie to z miejsca stało się przedmiotem gorących debat.

Było oczywiste, że znajdą się ludzie przeciwni ustawie. Sądziłam, że otwarte głosy sprzeciwu pojawią się w grupach oferujących najniższe stawki. Zakładałam też, że wielkie korporacje nie będą z tego tytułu zadowolone, ale z powodów wizerunkowych oficjalnie będą się wypowiadać co najwyżej neutralnie. Najwidoczniej moje, jak sądziłam ostrożnie optymistyczne, podejrzenia to i tak zbyt wiele dla polskiej kultury pracy. Internet zalała fala krytycznych wypowiedzi przywołujących absurdalne powody, dla których jawność proponowanej płacy jest złym pomysłem. Przeczytałam między innymi, że widełki będą problemem jeśli pracodawca chciałby zaoferować pracownikowi większą stawkę, albo że jeśli ktoś jest zainteresowany pozycją, to płaca powinna być dla niego kwestią drugorzędną. Musicie przyznać, że ciężko jest się spotkać z sytuacją, w której osoba, której zaproponowano więcej niż się spodziewała oburzona zgłosi ten fakt do odpowiednich służb. Jeśli zaś chodzi o drugi argument, to chociaż uważam pracę za ważną część życia i zgadzam się, że powinno się zwracać uwagę na pozafinansową atrakcyjność stanowiska, na które się kandyduje, to nie oszukujmy się — każdy chciałby zarabiać godnie i zgodnie ze swoimi kwalifikacjami.

Szczęśliwie w branży IT podawanie widełek jest standardem od dłuższego czasu. Także każda oferta Rumble Fish Software Development, z którym jestem obecnie związana zawodowo, obowiązkowo zawiera ten element. Ponieważ jestem jedną z osób biorących udział w procesie rekrutacji, mogę powiedzieć dlaczego, z punktu widzenia pracodawcy, podanie przybliżonej stawki jest korzystne. Odczarujmy więc mit, że jawność płac jest szkodliwa.

Pokaż na ile cenisz czyjąś pracę

Niewątpliwie, jeśli oferuje się najniższą stawkę na rynku i niczym tego nie balansuje, można się bać jawności płac. Obecnie mamy w Polsce rynek pracownika i kandydaci mogą przebierać w ofertach. Firmy rywalizują już na wielu polach, teraz być może będą też jawnie kusić wysokimi zarobkami. I słusznie. Dobra praca powinna iść w parze z odpowiednimi zarobkami, niezależnie o jakiej branży mówimy. Bycie pracodawcą oznacza nie tylko odpowiedzialność za firmę, ale także za stan finansowy wielu pracujących w niej ludzi. Są cięcia, których po prostu z przyzwoitości nie powinno się robić, nawet jeśli możemy sobie na to pozwolić nie powodując znaczącego odpływu pracowników. Być może jest to utopijny truizm, ale czasem warto sobie przypomnieć, że od nas, jako od pracodawców faktycznie może zależeć duża część czyjegoś życia.

Kiedy to nie zarobki są problemem

Z drugiej strony, kiedy zarobki zostaną ujawnione może się okazać, że nasze stawki są całkiem przyzwoite na tle innych firm z branży, a tymczasem obserwujemy odpływ ludzi! To świetny znak dla pracodawcy, że to nie w pieniądzach jest problem i że powinien skupić się na innych elementach organizacji pracy. Przy niejawnych płacach pracodawca może sądzić, że to stawka jest problemem i zwiększać ją bez potrzeby kiedy tak naprawdę problem tkwi w nielogicznych procedurach, problemach komunikacji lub innym ważnym elemencie codziennej pracy. Dzięki skierowaniu swojej uwagi w odpowiednią stronę, może nie tylko poprawić warunki swoich pracowników, ale dodatkowo oszczędzić na tym finansowo.

Jawność płac w praktyce

Pracując na co dzień z jawnymi stawkami mogę śmiało powiedzieć, że większość przytaczanych przez pracodawców obaw to tak naprawdę tylko wymówki. W praktyce, dla firmy, która nie oszukuje na zarobkach, podawanie widełek płac ma same zalety. Na samym wstępie ograniczamy ilość CV, które do nas trafiają. Osoby, które cenią się znacznie wyżej niż nasze widełki po prostu nie zgłaszają swojej kandydatury na daną pozycję. To oszczędza czas po obydwu stronach. Procesy rekrutacji na stanowiska specjalistyczne potrafią być długotrwałe i pracochłonne. Żadna ze stron nie chce przez nie bez potrzeby przechodzić, jeśli na wstępie wiadomo, że nie zgadzają się co do jednego z kluczowych elementów pracy.

Nie ma też potrzeby obawiać się, że trafi do nas kandydat, któremu chcielibyśmy dać kwotę spoza widełek na ogłoszeniu. Opierając się na branży IT, załóżmy, że opublikowaliśmy ogłoszenie na regulara, czyli osobę mającą już pewną ugruntowaną wiedzę i doświadczenie zawodowe. Tymczasem na rozmowie pojawia się junior — świeży programista bez specjalnego doświadczenia, za to być może świetnie się zapowiadający. Czy jest to powód, żeby powiedzieć mu “nie”? To zależy. Jeśli szukamy jednej konkretnej osoby — regulara, jak najbardziej powinniśmy odrzucić juniora, jako nie spełniającego naszych wymagań. Jeśli jednak jesteśmy otwarci na zatrudnienie więcej niż jednej osoby, a jej doświadczenie nie jest kluczowe, trzeba szczerze porozmawiać z kandydatem, który prawdopodobnie sam zdaje sobie sprawę, że nie spełnia wymienionych w ogłoszeniu wymogów i zaproponować mu stanowisko ze zaktualizowanymi zarówno wymaganiami, jak i widełkami. Należy zaznaczyć, że zmiana widełek na niższe nie powinna mieć w żadnym wypadku miejsca, jeśli kandydat faktycznie spełnia zawarte w ogłoszeniu oczekiwania.

Analogicznie zdarza się, że mamy kandydata, który zgłasza się do nas z wymaganiami finansowymi większymi niż podane widełki. Jeśli jesteśmy przygotowani tylko na nie, możemy śmiało od razu odmówić oszczędzając obydwu stronom czasu. Z drugiej strony jeśli za oczekiwaniami kandydata stoją dodatkowe, wartościowe umiejętności, o których wcześniej nie pomyśleliśmy, a które mogłyby być dla nas interesujące i jesteśmy w stanie zapłacić za to więcej, z pewnością nikt nie będzie miał nam za złe podniesienia górnej granicy widełek.

Często podane widełki są dość szerokie, co pozwala nam na negocjację z kandydatem w zależności od tego, jak dobrze jego umiejętności pokrywają się z naszymi oczekiwaniami. Samo ich istnienie pokazuje jednak, jaka jest minimalna kwota, jaką mu oferujemy oraz jakich zarobków może się spodziewać w przypadku rozwoju na tym samym stanowisku.

Nikt nie wie jeszcze, jak nowa ustawa będzie dokładnie wyglądać i czy w ogóle zostanie wprowadzona, ale już sam fakt, że jest brana pod uwagę jest krokiem w dobrą stronę. Dla mnie, zarówno od strony pracownika, jak i pracodawcy, podawanie widełek płacowych ma niemal wyłącznie plusy. Zapobiega stracie czasu, niepotrzebnym frustracjom, a może nawet odpływowi pracowników, którzy choć sądzą, że po drugiej stronie płotu trawa jest bardziej zielona, mogą się przekonać, że tak naprawdę zarabiają całkiem sensownie, jak na swoje stanowisko. W branży IT jawność zarobków działa w Polsce z sukcesem już od wielu lat. A jako, że jest to działka niewątpliwie innowacyjna i prężnie się rozwijająca, być może pora, aby inne sektory zaczęły brać z niej przykład.

Kinga Lisiecka-Garbaczewska

Business Advisor w Rumble Fish Software Development

  • Kinga Lisiecka-Garbaczewska

    Business Advisor

Get the latest technology insights on our blog

Recent posts